Marzenia w własnym domu
- O własnym domu marzyłem od zawsze, nie o mieszkaniu w bloku, gdzie sąsiad sąsiadowi zagląda do okna, gdzie psy załatwiają się w piaskownice dla dzieci, a przez ścianę mieszkania słychać awantury domowe. Ja marzyłem o ciszy, o działce pod lasem, dużym ogrodem i własnym domkiem. Nie musiał to być duży dom, ale daleko od miasta i własny. Na razie jednak nie miałem szans na budowę własnego domu, nie miałem pieniędzy, a o kredyt budowlany nawet nie miałem co się starać, bo nie miałem co zastawić. Tymczasem mieszkaliśmy w domu rodziców mojej żony i tylko to nam na razie pozostawało. Mijały lata, moi rodzice zmarli, odeszli także rodzice mojej żony, w spadku otrzymaliśmy mieszkanie po nich i wtedy marzenia powróciły. Oboje z żoną pracowaliśmy, ja nieźle w sumie zarabiałem, więc pomyśleliśmy, że może warto powrócić do naszych planów. Sytuacja nasza była już o tyle prostsza, że po rodzicach odziedziczyłem działkę pod lasem, więc nie musieliśmy angażować pieniędzy w kupno ziemi, która jest przecież bardzo droga. Poza tym mieliśmy mieszkanie, które teraz mogliśmy zastawić. Wszystko byłoby dobrze tylko, że w kredytach byliśmy zupełnie zieloni. Nie wiedzieliśmy jak taki kredyt wybrać, czym się kierować przy jego wyborze, na jakich zasadach działa kredyt budowlany. Nie wiedzieliśmy nic – wspomina swoją przygodę z budową domu jeden z kredytobiorców.
- I trudno im się dziwić, kredyt mieszkaniowy, nie jest prostym produktem bankowym. Trzeba pamiętać, że jest zaciągany nawet na kilkadziesiąt lat. Czy jesteśmy w stanie przewidzieć jaka będzie nasza sytuacja finansowa w przyszłości? Zresztą nikt nie potrafi tego przewidzieć. Poza tym większość kredytobiorców nie potrafi porównać, wybrać dla siebie najkorzystniejszy kredyt budowlany, nie wie jak ustrzec się przed pułapkami, dodatkowymi opłatami, nie wie jak obliczyć rzeczywisty koszt kredytu. Dlatego należy pamiętać, że korzystna dla klienta umowa oprócz atrakcyjnego oprocentowania i nie za wysokiej prowizji powinna zawierać zapisy umożliwiające zmianę długości trwania umowy, czy też przewalutowania kredytu. Najlepiej jednak zdać się na doradcę kredytowego, chociaż i wśród nich nie zawsze można trafić na prawdziwego fachowca – radził ekspert finansowy.
- Poszliśmy za radą eksperta i zdaliśmy się na opinię doradcy kredytowego. Takie rozwiązanie podsunął nam pracownik banku, do którego zgłosiliśmy się po kredyt. Postanowiliśmy skorzystać z rady i zgłosiliśmy się do doradcy finansowego, ten wybrał nam trzy oferty ze wskazaniem na tę dla nas najkorzystniejszą. Teraz już wiemy, że to był strzał w dziesiątkę. Od tamtych chwil minęły już 4 lata, nasz wymarzony dom stoi już od dwóch lat, a mu mimo kryzysu nie mamy większych kłopotów z jego spłatą. Nasze marzenie spełniło się.