Nie taki straszny spread jak go malują

Spread, spread, spread – jeszcze 2 lata temu słowo to było znane tylko wytrawnym graczom walutowym a dziś przeciętny klient banku drży na samo to słowo. Co więc takiego jest w tym spreadzie, że stanowi dla nas tak ważne zjawisko? Czy należy się go bać czy raczej głośno gwizdać na jego obecność (od razu zaznaczę, że ja stawiam na to drugie rozwiązanie choć sam posiadam kredyt hipoteczny we frankach).

Zawsze mam trudności w zdefiniowaniu spreadu. Bo cóż zwykłemu klientowi może powiedzieć określenie, że jest to różnica pomiędzy kursem sprzedaży a kupna waluty w danym banku? Dla spłacającego kredyt najważniejsze jest po jakim kursie bank nam sprzedaje franki na spłatę kredytu. Spread jest ważny w momencie wypłaty kredytu bo określa ile w tym dniu tracimy na jednym franku. Później spread może wynosi 1 gr ale jeśli kurs CHFPLN będzie na bardzo wysokim poziomie to nic nas nie uchroni przed wyższymi ratami. Choć oczywiście jeśli kurs CHFPLN jest wysoki i do tego dochodzi wysoki spread to podwójnie dostajemy po plecach.

Dla przykładu jeśli kredyt hipoteczny został wypłacony po kursie 2,9 zł a kurs spłaty jest dziś 3 zł to w tym momencie na jednym pożyczonym franku przepłacamy 1 zł  w stosunkuj do kursu wypłaty. Jeśli jednak kurs spłaty kredytu spłaty spadnie do 2,9 zł to znaczy, że nic nie przepłacamy spłacając kredyt hipoteczny. Oczywiście czym niższy spread tym szybciej możemy osiągnąć poziom, w którym nasz kredyt walutowy nie przynosi straty (w sensie wartości kredytu pozostałej do spłaty). Jeśli spread byłby 40 groszy to przy kursie kupna 2,9 zł spłacalibyśmy raty kredytu po 3,3 zł. Złoty więc musiałby bardzo mocno się umocnić by kurs spłaty kredytu hipotecznego spadł do 2,9 zł (kurs kupna musiałby spaść do 2,5 zł). W tym sensie spread walutowy wpływa niejako na koszt naszego kredytu.

Ja jednak upieram się, że nie należy przeceniać (w sensie negatywnym) roli spreadu w koszcie kredytu. Jeśli porównany sobie raty kredytu na 200 000 zł dla kredytu w złotówkach i frankach i to tak pomimo wzrostów spreadu, pomimo wzrostu kursu CHFPLN kredyt w CHF przyniósł więcej oszczędności. Dlaczego? Oto proste wyliczenie dla kredytu zaciągniętego np. w 2006 roku.
Rata dla kredytu w złotówkach 1 202 zł a dla kredytu we frankach tylko 952 zł przy średnim kursie spłaty 3,06 zł (kredyt hipoteczny w chf był zaciągany przy kursie 2,44 zł. Różnica na razie do tego momentu mogła dać kredytobiorcy posiadającemu kredyt walutowy aż 12 tys. oszczędności! Po co więc ten nerwy związane ze spreadem? Jeśli spread byłby niższy to może oszczędność wyniosłaby dodatkowe może kilka tysięcy. Ale obrażanie się na spread to tak jakby obrażanie się na to, że właściciele sklepów również chcą zarobić. Banki aby sprzedać  na franki na spłatę kredytu muszą je gdzieś kupić. Też płacą spread. Oczywiście mniejszy, ale wysoki spread to wynik gry rynkowej.
Moim zdaniem spread spadnie teraz po wejściu rekomendacji S II. I nie ma co płakać.

Płakać to mogą Ci co wzięli parę lat temu kredyt w złotych i cały czas płacą wyższe raty niż klienci, którzy zaufali frankowi.

Add a Comment

You must be logged in to post a comment.

Next Post: