Ubezpieczony
- Kilkanaście lat temu zdecydowaliśmy się na budowę domku letniskowego. Trafiła się okazja, więc kupiliśmy niewielką działkę. Nawet nie mieliśmy specjalnie na ten cel przygotowanych funduszy, ale pożyczyliśmy i kupiliśmy 6 arów łąki, tuż pod lasem i niedaleko jeziora. Początkowo na tych terenach nie było dosłownie nic i pasły się jedynie konie, z czasem ludzie wykupywali kolejne działki i teren ten zaczynał powoli się zaludniać. Nie mieliśmy pieniędzy, aby rozpocząć budowę domku, więc początkowo postawiliśmy tylko na naszej działce nadwozie po sanitarce wojskowej. W końcu zdecydowaliśmy się wziąć kredyt i postawić nieduży drewniany domek. Pracy przy nim było wiele, ale w końcu się udało. Sami wykonaliśmy odrodzenie, podpięliśmy się też do sieci wodociągowej oraz elektrycznej. Kosztowało nas to wiele pieniędzy i trudu, ale jakoś urządziliśmy sobie naszą wymarzoną działkę letniskową, zawsze bowiem marzyliśmy o małym domku nad jeziorem. Dookoła ludzie też zaczęli budować, nie zdziwiliśmy się więc, kiedy do naszych drzwi zapukał agent ubezpieczeniowy. Niewiele jednak wskórał, bowiem na początku ludzie nie przykładali wielkiej wagi do ubezpieczenia swoich domków letniskowych. Tak było jeszcze przez wiele lat. Dopiero kiedy zaczął się nam zmienić klimat, kiedy zaczęły się gwałtowne burze, kiedy niemal codziennie w lecie słyszy się o zerwanych przez wichurę dachach, również ludzie z naszego małego osiedla domków letniskowych zaczęli ubezpieczać swoje budowle. My również postanowiliśmy ubezpieczyć swój, okazało się jednak, ze nie jest to takie proste. Mój agent ubezpieczeniowy, u którego stale ubezpieczam samochód, sprawdził kilka firm ubezpieczeniowych i żadna nie prowadziła takich ubezpieczeń. Firmy ubezpieczeniowe widocznie bały się kosztów, ponieważ to właśnie wtedy zaczęły się na naszym terenie trąby powietrzne. Pamiętam taka pierwszą trąbę, która zrównała z ziemią kilkanaście hektarów lasu. Od naszego domku przeszła niecały kilometr. A potem były kolejne, które jak na razie omijają nasz teren, stale jednak boimy się, że nie daj Boże kiedyś nie ominą. Dlatego zdecydowaliśmy się działać. Po dłuższym poszukiwaniu, teraz już agenci ubezpieczeniowi nie chodzą po naszym osiedlu, udało nam się w końcu znaleźć agencję, która ubezpieczyła nam domek w pakiecie. To znaczy, ubezpieczyliśmy nasz dom w mieście oraz domek letniskowy jedną polisą ubezpieczeniową. Koszt oczywiście jest większy, ale mamy jako takie poczucie bezpieczeństwa. Tegoroczne lato również jest niespokojne. Słyszeliśmy o podwodziach jakie nawiedziły południową część kraju oraz o wichurach, które zniszczyły wiele domostw. Ludzie niestety nadal nie są przygotowani na takie anomalia pogodowe i niestety nie ubezpieczają też swoich domów. Okazuje się jednak, że trzeba to zrobić. I to jak najszybciej.
Dem